Terapeuta Komplementarny

Motto :
Dzisiejszy sposób leczenia ludzi znacząco odbiega od zdrowego rozsądku, którego resztki są jeszcze w weterynarii albo podstawach homeopatii czy ziołolecznictwa. Także metody biorezonansowe oraz homeopatia traktują organizm jako całość. Odpowiada to myśli wielkiego Polaka – x. Profesora Włodzimierza Sedlaka, którego idea o bioelektrycznej koncepcji życia były kanwą II Ogólnopolskiej Konferencji z cyklu: „Choroby Chroniczne Wyzwaniem XXI wieku ”.

Leczenie człowieka w nowoczesnej medycynie akademickiej daleko odchodzi od oczekiwań pacjentów chronicznie chorych, a takich jest większość wśród społeczeństwa.

Sytuację zdrowotną społeczeństw należy rozpatrywać od czasów powojennych, kiedy koncerny straciły źródło dochodów wspierając akcje militarne, obozy koncentracyjne – gazy bojowe etc. (vide info od dr Ratha, Gary Nulla). Ich działania poszły w kierunku produkcji szczepionek oraz chemicznych produktów, w tym niesławnego DDT, który został zakazany w latach 50-tych. Jego ślady są jednak spotykane w tkance tłuszczowej ludzi jeszcze teraz, po 50 latach. Przegląd preparatów onkologicznych wykazał, że DDT jest jednym z preparatów
stosowanych w onkologii.
Szczepionki, wbrew lansowanym opiniom, przyniosły dalsze obciążenia organizmom na całym świecie. Szczególnie Czarny Ląd był poddawany próbom zastosowania szczepionek, np. przeciwko chorobie Heine’go – Medina, w czym swój niechlubny udział miał polski lekarz weterynarii – niejaki Hilary K. zatrudniony w jednym z koncernów. Nagrodzony dyplomem HC na SGGW w Warszawie.
Historia szczepionek wykazuje, że większość chorób zakaźnych wygasała zanim
wyprodukowano i wprowadzono daną szczepionkę (internet).
Fałszywe podstawy stosowane w produkcji szczepionek, m. in. dążenie do wywołania „reakcji” na antygen spowodował użycie tzw. adjuwantów z aluminium, rtęcią i formaliną.

Dzisiaj, po kilkudziesięciu latach można zauważyć, że organizmy szczepione reagują odczynami: wczesnymi, (kilka dni), opóźnionymi (kilka lat) lub stanami autoagresji (wszystkie stany typu reumatyzm, choroby tarczycy czy schorzenia neurologiczne: depresja,agresja,choroba Alzheimera czy Parkinsona oraz SM, ALS etc.).

Coraz liczniejsze doniesienia w prasie, radiu wskazują, że już 30 % ludzi w Unii Europejskiej a u nas 8 na 10 osób ma odchylenia „emocjonalne”. Cokolwiek to znaczy.

W tej sytuacji powstawanie specjalizacji w leczeniu ludzi ma mały sens. Gdy się człowiek radzi KARDIO-loga, to na skargę, że się ma trudności w oddychaniu, kaszel chroniczny – ten wysyła pacjenta do PULMONO-loga.
Czy to ma sens ? Akademie medyczne kształcą lekarzy na wypisywaczy recept. Rzadko który po studiach potrafi opukać klatkę piersiową, zbadać palpacyjnie brzuch czy osłuchać.
Standardem jest przepisywanie recept na odległość, dla pacjentów nie wychodzących z domu.
Telediagnostyka w rtg, jest już regułą. Po opisie krótkim, można się zorientować, że opisywacz nie ma pojęcia o strukturze np. nerki, nie opisując jej warstwy korowej czy rdzennej, nie widzi zwapniałych po TBC węzłów chłonnych w śródpiersiu itd.

W tej sytuacji, żeby się dalej nie pastwić nad medycyną „rowerową ”, która traktuje zywego pacjenta jak rower, należy się zwrócić ku potrzebie kształcenia specjalistów od „całego człowieka”, jakim jest niemiecki HP = Heilpraktiker. Czyli w polskim narzeczu : UZDRAWIACZ.
Próbkę tej technologii zaprezentowała na naszej Konferencji Pani LOGA z Norymbergii.
Po skończeniu 3 letniej szkoły dla heilpraktikerów – zdaje się państwowy egzamin, dający prawo do LECZENIA polegającego na UZDRAWIANIU, a nie wypisywaniu recept na leki, wg zasady : do końca życia.
Takim oczekiwaniom próbują sprostać polscy terapeuci, których jest podobno około 100 tysięcy.
Są oni dyplomowani – jak np. radiesteci i bioterapeuci zrzeszeni w Cechach, albo działają na zasadzie zgłoszenia działalności gospodarczej. Są to różne gabinety odnowy biologicznej, biorezonansu czy medycyny naturalnej. Często są prowadzone przez psychologów, inżynierów czy nawet lekarzy weterynarii.

Taka sytuacji sprawia, że chronicznie chorzy, w poszukiwaniu pomocy nieuzyskanej u lekarza, wędrują po tych placówkach. Trwa to nieraz 20 czy 30 lat.
A prawda jest taka, że podłożem większości chorób są najstarsze choroby świata: gruźlica i syfilis z kilkudziesięcioma odmianami. Są one dodatkowo powikłane wspomnianymi reakcjami poszczepiennymi wczesnymi lub opóźnionymi.

Lekarz weterynarii, ma na ogół wgląd w życie i zdrowie swego „małego pacjenta” – od wieku młodzieńczego do starości. Zajmuje się nim „w całości”, chyba, że ma trudności w postawieniu diagnozy szczegółowej. Wtedy kieruje go do -LOGA., którzy są już też kształceni na tzw. SPECJALIZACJACH, np. okulista czy chirurg.

W uczelniach zachodnich np. w Wiedniu, Berlinie, Utrechcie, specjalizacja dotyczy gatunku: parzystokopytne – bydło,owce, świnie oraz jednokopytne: konie i psy. Swoistym gatunkiem są ptaki: drób, ptaki ozdobne. Najważniejszym kierunkiem zaś dla ludzkiego zdrowia jest specjalizacja : produkty odzwierzęce i higiena mięsa.
To zła praca WETERYNARZY doprowadziła do powstania antybiotykooporności u ludzi.
To stosowanie antybiotyków pod „przykrywką” – stymulatorów wzrostu, spowodowały wytworzenie odporności bakterii na te antybiotyki.
Często się też zdarza, że lekarz zapisuje antybiotyk bez zbadania rodzaju czynnika wywołującego chorobę z tzw. antybiogramem. To pogłębia powstawanie lekooporności oraz komplikuje zdrowie pacjenta poprzez wywołanie d y s b i o z y . (dysbakteriozy w jelicie).

Na szczęście dla ludzkości, na zasadzie przeciwwagi dla wyznawców chemii, tabletek na każdą chorobę – byli też ludzie myślący holistycznie, czyli całościowo=komplementarnie.
To np. profesor Teruo HIGA zwrócił uwagę na bakterie, mikroorganizmy korzystne dla organizmu. Nazwano to probiotykami.
Oczywiście znowu „sprytny człowiek” chcąc poprawić naturę – zaczął wyosobniać poszczególne szczepy i zamykać je w kapsułki, robiąc sobie nowe źródło dochodu.
Nie wiedział, że krowa po wycieleniu oblizuje cielaka swoim językiem pokrytym mikrobami, w ten sposób zaopatrując go w swoista florę (bakterie) i faunę swego gatunku (wymoczki w żołądku przeżuwaczy).
Dzięki temu młody przeżuwacz szybciej osiąga zdolność trawienia paszy stałej.
Jedna z obór pod Gnieznem, podając cielakom probiotyki firmy Probiotics Polska w płynie uzyskała znaczne skrócenie okresu ssania. To zasługa konsorcjów probiotycznych, zawartych w wyrobach tej firmy.
Karmienie piersią jest niezastąpionym źródłem immunoglobulin oraz flory bakteryjnej od matki. Są dzieci karmione do 3 roku życia. Krótkie karmienie (bo matka nie miała pokarmu albo bała się, że jej piersi stracą swój kształt / lub nie miała czasu ze względu na pracę) sprzyja niewykształceniu przewodu pokarmowego dziecka, co skutkuje np. zaparciami w wieku starszym.
Tak, tak, to wszystko się plecie i układa w całość. Dlatego moją ZASŁUGĄ dla medycyny ludzkiej jest promocja badań w 3 pokoleniach, a najmniej w dwóch.
Dzięki temu można badając 3-4 dniowego malucha postawić prawdopodobną DIAGNOZĘ.

Czasami dopiero badając dziadków można znaleźć przyczynę choroby DOWNA u malucha.
Podobnie z cukrzycą, łuszczycą / psoriazą czy pęcherzycą (pemphigus).
Zresztą tu się potwierdza informacja z QUANTECA, że gruźlica daje takie formy jak : jelito wrażliwe, drażliwe, choroba Leśniowskiego-Crohna, łuszczyca / pęcherzyca czy różne formy tzw. reumatyzmu (psoriatyczne zapalenie stawów).
Reumatyzm z kolei- to pojęcie WOREK, do którego można wrzucić zarówno gruźlicę jak i schorzenia metaboliczne – urikozę (nadmiar kwasu moczowego) czy metali ciężkich.
Stąd użycie kortyzonów czy niesterydowych przeciw zapalnych ma powodzenie, bo likwiduje BÓL. Niestety tylko ból. A jeżeli człowiek ma np. infekcję różycy świń ( Erysipelotrix ), do może zostać pacjentem kilku – LOGÓW. Czyli : reumato-, kardio- i dermatologa, bo ma przecież „trądzik różowaty” wokół nosa.
Moją DRUGĄ zasługa dla medycyny może być teoria „Kompleksów toksycznych”.
Człowiek na ogół nie ma tylko jednej choroby. Tego medycyna akademicka jeszcze nie zauważyła i nadal brnie w swoje wydumane specjalizacje, leczenie jednej choroby wg. procedury etc.
A TRZECIA – to teoria: że wszystkie choroby ludzi pochodzą od zwierząt. No może z wyjątkiem kilku wirusów (kosmos) i grzybów (świat roślin).
Takie wnioski są wynikiem moich 10 letnich obserwacji chronicznie chorych, których konsultowałem, w większości urządzeniem biorezonansowym Salvia z programem komputerowym oraz systemem QUANTEC.
Zwłaszcza to drugie, najwięcej mnie nauczyło, bo badając stada drobiu mogłem zarówno zdiagnozować zagrożenie zdrowia – wykrywając np. gruźlicę w jajach indyków sprowadzanych z Kanady jak i różycę świń, z zainfekowanej słomy, przechowywanej w starej chlewni.
Można by długo wymieniać niedostatki medycyny konwencjonalnej. Nie chodzi jednak o to w tym artykule. Trzeba bowiem promować potrzebę kształcenia terapeutów KOMPLEMENTARNYCH, w kilku zakresach, w zależności od przygotowania teoretycznego.
Temu problemowi ma zamiar się poświecić twórca Instytutu, homeopata o nazwisku na H., który na razie nie chce reklamy.

Jedną z ostatnich „zdobyczy medycyny” jest projekt z Krakowa, zakładający pobieranie materiału od ludzi chorych o n k o l o g i c z n i e a planowanych do chemio- i radioterapii. Mają oni , wg tych naukowców, móc mieć dzieci, po zakończeniu terapii uszkadzającej ich gonady.
To ja się pytam, czy oni nie wiedza, że choroba tych nieszczęśników jest zawarta już w ich plemnikach i jajeczkach ? Czyli mają być celowo produkowane dzieci obciążone ONKOLOGICZNIE! I do takiej technologii przykładają rękę oraz głowę NAUKOWCY?
Profesor Sedlak by tego nie zaakceptował.
Takie myślenie ludzi z Krakowa można wytłumaczyć tylko działaniem smogu ze spalanych śmieci w ich kominkach co daje dioksyny i benzopiren.
W takiej sytuacji może nas uratować tylko biologizacja życia na wszystkich poziomach oraz biorezonans, co może leczyć bez leków, nastrajając energetykę organizmu.
Tyle na dzień 3 Maja rano. A. D. 2015.